wtorek, 22 listopada 2016

Magia świąt w listopadzie, a co!

Tego posta planowałam na grudzień - zawsze ruszałam ze świątecznymi dekoracjami 1 grudnia i tak samo miało być na moim blogu. Nie dlatego, że nie czuję magii świąt, kiedy jestem bombardowana od listopada światełkami, bombkami, świerkowymi gałązkami i błyszczącymi łańcuchami. (Zresztą nie rozumiem dlaczego miałabym uzależniać klimat i magię świąt od ilości świecących pierdół w sklepach i na ulicach). Nie dlatego też, że jest to dla mnie w jakikolwiek sposób symboliczna data. Dlaczego więc akurat 1 grudnia? Oczywiście mam odpowiedź na miarę prawdziwej kobiety: bo tak!

Zapewne post ten pojawiłby się trochę później - wszak z terminowością mam takie same problemy, jak i moi fachowcy (pan od wylewek jest już spóźniony 3 tygodnie!), ale można przyjąć roboczo, że wyrobiłabym się między 1 a 24 grudnia.
Tak właśnie by było, gdybym nie zrobiła wczoraj szybkiego przeglądu blogów, zauważając przy okazji, że z tym swoim pierwszym grudnia to ja się mogę schować, bo już setki postów świątecznych powstało. Tego pierwszego grudnia, to już nikogo nie będą obchodzić moje zestawienia i inspiracje, bo już każdy będzie do świąt przygotowany. Tego pierwszego grudnia to już każdy przy zastawionym stole, z karpiem, barszczem i kapustą z grochem, będzie czekał na Wigilię!

Tak więc zostałam zmuszona, sama przez siebie, aby tę datę przyspieszyć i mam dziś dla Was 5 świątecznych aranżacji. Aranżacji w postaci moodboardów oczywiście, bo przecież nie będę sobie gołych pustaków obwieszać lampeczkami i na (jeszcze nie wylanych!) wylewkach układać poduch.

Przedstawiam więc 5 zestawień, wraz z linkami do każdego produktu - bierzcie i inspirujcie się, a co!


talerz obiadowy / sztućce / lniany bieżnik / komplet kieliszków / ozdobna gałązka
poduszka szara / poduszka ze śnieżynką / patera / lampion / jelonek / zestaw serwetników / srebrne słomki
ozdoby choinkowe: bombka / śnieżynka / bombka / piórka


lampki w kształcie choinek / kieliszek / złota szkatułka / zestaw obiadowy / lampka-choinka / ozdobna gałązka / podstawki na świeczki "XMAS"
poduszki: czerwona / brązowa / w gwiazdki
ozdoby choinkowe: czerwona / z gałązką / złota


ozdoby choinkowe: bombka 1 / bombka 2 / bombka 3 / zestaw bombek / niebieskie koraliki
poduszki: niebieska / biała
zastawa stołowa / biała gwiazdafiliżanka z podstawką / emaliowany świecznik / świeca Kringle Candle / niebieska choinka / choinka na nóżce


zestaw ceramicznych śnieżynek / sztućce / kieliszki / zastawa stołowa / taca-gwiazda
biały lniany bieżnik / świecznik adwentowy / zawieszki - gwiazdki / karafka / srebrna choinka / lampion / lampki choinkowe
poduszki: w gwiazdki / w renifery / w choinki


wieniec / czerwony talerz / sznur żarówek / poduszka / papier prezentowy / ozdobne taśmy / stemple: choinka i renifer / wosk zapachowy / świeca / czerwony koc / foremka do zapiekania / formy do tarty: czerwona i zielona


Ho ho ho! 

poniedziałek, 19 września 2016

Pani, a kto to będzie sprzątał!

Białe deski? Przecież to się będzie brudzić!
Czarne kafelki? Kobieto, życie sobie zmarnujesz, każdy pyłek widać!
Otwarte szafki? O jeżu, współczuję ścierania kurzy!
Szklana balustrada? W życiu, przecież trzeba będzie non-stop latać z płynem do szyb!

Za jasne, za ciemne, brudzi się, kurzy, każdy pyłek, łapki widać, odciski, za dużo sprzątania, za dużo ścierania, nie otwarte, nie przeszklone...

JezusMario!

Ja nie wiem jakie znają prawa fizyki i jakie ogólnożyciowe doświadczenia mają osoby piszące te wszystkie komentarze. Płaczące nad losem nieszczęśnic, które w swym nierozsądku i zatraceniu wybrały białe deski podłogowe, rozpaczające nad wszystkimi głupimi, które zdecydowały się na czarną baterię (matową!), współczujące wszystkim tym złym paniom domu, które bez zastanowienia kupiły otwartą witrynę. Nie wiem, jakie zasady znają i jakie te ich doświadczenia, ale tu w tym miejscu, chciałabym wydać oświadczenie.
Krótkie bardzo, a mianowicie - wszystkie kolory brudzą się w tym samym tempie!

Naprawdę nieważne - zielone, białe, różowe czy czarne, jednolite czy we wzorki, gładkie czy w maziaje, wszystko brudzi się tak samo.
"A bo na białym bardziej widać..." - ktoś powie.
A no może i widać bardziej, ale to w końcu chodzi o to, że będzie brudno czy że ten brud będzie widać?

Jak czasem czytam te wszystkie komentarze, to dochodzę do wniosku, że muszę sobie dom urządzić brzydko, ale żeby było czysto. A właściwie, no właśnie, nie "czysto", tylko, żeby brudu nie było widać. Nie było widać! Czyli jak sobie kupię zamiast czarnych, idealnie gładziutkich, pięknych kafelków - jakieś krasiamate w odcieniu buro-nijakim, to ten gwałt na poczuciu estetyki, ma mi wynagrodzić fakt, że owszem, nadal jest brudno, ale ja przynajmniej tego nie widzę!

Wychodzi na to, że szafki muszę sobie kupić takie, których fronty będą nie za ciemne, ani nie za jasne (a już na pewno nie białe!), broń Boże nie lakierowane, ale i nie całkiem matowe, nie gładkie, tylko w maziaje jakieś i te maziaje koniecznie w postaci drewnopodobnej okleiny, bo przecież drewno prawdziwe trzeba pielęgnować. I wtedy patrząc na tą moją porażkę wnętrzarską, mam się cieszyć i radować, bo na tych maziajach, to przecież brudu nie widać. W ogóle prawie nie trzeba sprzątać! Coś się wyleje, coś się nachlapie, nakurzy i rozsypie, ale nie widać, więc problem znika

A, i koniecznie jeszcze wszystko zamknięte. Szczelnie, drzwiczkami, bez żadnych przeszkleń! Żadnych otwartych szafek, żadnych półek wiszących, żadnych witryn, żadnych tym bardziej kredensów! Przecież to trzeba wycierać, myć, sprzątać, a idź pan w las!

W ogóle to do mnie to wszystko nie przemawia. Wiem, że mocno koloryzuję i przesadzam w tych powyższych wywodach, ale ostatnio się zwyczajnie wkurzyłam. Wkurzyłam, bo jak ktoś pokazuje efekt swoich zmagań z urządzaniem domu i chwali się czymś, co pierwszego miejsca w konkursie praktyczności by pewnie nie wygrało, za to jest piękne i było odwiecznym marzeniem autorki, to mnie się wydaje nie na miejscu, że jedyne na czym się skupiają niektórzy, to "czystość" tego rozwiązania. I komentarze typu "zmarnujesz sobie życie" i "co za głupi wybór". Tylko dlatego, że trzeba to będzie sprzątać. I nie rozumiem tu czegoś. Bo chyba każdy sprząta w domu, prawda? Niezależnie od tego, czy ten brud widać bardziej czy mniej.

I ja rozumiem, czy raczej nadzieję mam, że te głosy wynikają pewnie z troski. Że ktoś popełnił życiowy błąd kupując szklaną balustradę czy białe fronty i chce teraz ostrzec przed tym innych. Ale na litość, przy każdym fajnym rozwiązaniu, które ktoś pokaże, przy każdym pięknym meblu, przy każdych fantastycznych płytkach, przy czyichś miłościach pragnieniach i zachciankach wnętrzarskich, jeśli tylko nie są super-hiper praktyczne i łatwe w utrzymaniu czystości, to pojawiają się te wyżej wspomniane głosy. Zawsze! Obserwuję to na blogach, obserwuje na fejsbukowych grupach, obserwuję przy artykułach. Zawsze to sprzątanie.

A co ja mam ci odpowiedzieć człowieku, jak się mnie pytasz, kto to będzie sprzątał? No przecież kurde nie Ty!



* Żeby nikt nie poczuł się urażony (co absolutnie nie było moim zamiarem!) i żeby nie zaczął mi tu polemizować, że przecież urządzanie domu i mieszkania to sztuka kompromisu, to oznajmiam - wiem. Wiem, że trzeba zwracać uwagę i na to, żeby było pięknie i na to, żeby było praktycznie. I wiem, że jeśli ktoś nienawidzi myć szyb, to pewnie zrobi sobie drzwi i fronty bez przeszkleń, a jak nie znosi myć i pielęgnować podłóg, to zdecyduje się na rozwiązanie, które tych zabiegów będzie wymagało najmniej. Ale nie popadajmy w skrajności - w żadną stronę. Raczej nikt nie zrobi sobie szklanych podłóg i ścian, a do tego samych otwartych półek, szaf i komód. Ale nikt też raczej nie zrezygnuje ze swoich wnętrzarskich marzeń tylko dlatego, że musiałby częściej przelecieć po tym marzeniu szmatką.

środa, 31 sierpnia 2016

Łazienka - układ i wstępne plany

Już jakiś czas temu zapowiadałam, że przedstawię Wam plan na łazienkę. Później zapowiadałam, że jeszcze trochę, jeszcze chwilka, że już prawie jest, zaraz opublikuję. A jeszcze później i całkiem niedawno, doszłam do wniosku, że posta nie będzie i już, o!
Co mi przeszkadza, aby ten plan na łazienkę w końcu pokazać? Ano to, że go zwyczajnie nie mam. Jednego, wymarzonego, idealnego, takiego co bym go na 100% była pewna, jak w przypadku kuchni (klik). Nie znalazłam jednych jedynych płytek, na których widok zaświeciłyby mi się oczy, nie znalazłam baterii, której od razu bym zapragnęła ani nie wymyśliłam jak ma wyglądać szafka.
No dobra, po co więc do Was piszę? Bo pomimo, że tego jednego planu jeszcze nie mam, to powoli klarują się w mojej głowie wizje. Trzy główne nurty i parę pobocznych dopływów. Jeszcze bez wybranych sanitariatów, bez ostatecznych decyzji, bez pewników. Dziś opowiem Wam tylko o jednym, który na razie najlepiej ułożył mi się w głowie, co wcale nie znaczy, że podoba mi się najbardziej. Ale jest brany pod uwagę ;)

Ale najpierw prosty, poglądowy plan łazienki z rozstawem sanitariatów. Ustawienie będzie mniej więcej takie. Dyskutujemy jeszcze nad kilkoma szczegółami (jak przesunięcie sedesu bardziej w róg i przełożenie szyby od prysznica na drugą ścianę, obok szafki), ale ogólny rozstaw diametralnie się nie zmieni.



Na podłogę planuję położyć płytki przypominające beton. Podoba mi się tutaj kilka modeli - są to:

1. Tubądzin, EPOXY GRAPHITE 2, 119,93zł/m2
2. Paradyż, Scratch Grys, 121,77zł/m2
3. Energie Ker, Les Murs Stencil Nat., 149zł/m2
4. Paradyż, Optimal Grafit, 121,77zł/m2
5. Paradyż, Trakt Grys, 121,77zł/m2
6. COTTO TUSCANIA GREY SOUL MID, 93,85zł/m2




Na ściany natomiast planuję klasyk - czyli białe, płaskie, matowe cegiełki. O takie:


Ten model jest dość popularny i można znaleźć go w ofercie wielu sklepów. Zdjęcie powyżej pochodzi akurat ze sklepu kaflowicza.pl i te konkretne płytki kosztują 79zł/m2 - możecie je kupić tutaj.

Tak mniej więcej widzę to połączenie:

Photo by Jeff Mindell / concept & styling 100 Layer Cake



Mebli będzie niewiele. W zasadzie takim typowym meblem będzie tylko szafka pod oknem, która będzie musiała pomieścić pralkę i ukryć rurę i główny zawór wody. Oprócz niej, planuję również umieścić drabinę na ręczniki, na ściance z sedesem, zaraz przy wyjściu spod prysznica.
"Betonowe" płytki i białe cegiełki nadadzą łazience surowości, więc żeby ocieplić nieco to wnętrze, zdecydowałam, że szafka i drabina będą nie białe, jak pierwotnie zakładałam, ale drewniane, w jakimś ciepłym odcieniu.

Na umywalkę mam generalnie dwa pomysły. Na pewno nie będzie pod nią szafki, ale nie wiem czy wybrać prostokątną, montowaną do ściany czy zdecydować się na umieszczenie blatu i na nim umywalki - misy.
Miskę ustępową planuję również jak najprostszą, bez żadnych zakamarków, które utrudniałyby sprzątanie.
Jeśli chodzi o baterie umywalkową i zestaw natryskowy (razem z deszczownią), to tu również bez zaskoczenia - jak najprostsze, nowoczesne w formie.
Mam jeszcze wątpliwości co do kolorystyki tych produktów. Od początku wiedziałam, że chcę białe lub czarne baterie. A skoro plan zakładał białe kafelki i białą umywalkę, to dla kontrastu zdecydowałam, że najlepiej będą wyglądać baterie czarne. Ale później znalazłam całkiem fajną czarną umywalkę i okazało się, że w tym kolorze można znaleźć również miski WC. W związku z tym druga opcja zakłada wybranie właśnie tego koloru oraz dobranie do nich białych baterii lub chromowanych baterii.

O ile ze znalezieniem białych i czarnych baterii umywalkowych nie ma wielkiego problemu (choć też nie mogę powiedzieć, żeby było tego mnóstwo), o tyle z zestawem natryskowym z deszczownią jest już trochę gorzej. Dużo gorzej, właściwie. Nieco łatwiej jest znaleźć panele prysznicowe, choć to nie do końca to, czego chciałam.

*I mimo że tak marudzę, to okazało się, że tych produktów znalazłam całkiem liczną grupkę. Pomyślałam więc, że to temat na osobny post, a dzisiaj pokażę Wam tylko kilka produktów, które wpadły mi w oko. Pod każdym zdjęciem macie link do sklepu i cenę.





































To tyle, jeśli chodzi o pierwszą koncepcję. Niedługo wpadnę do Was ze zbiorem białych i czarnych baterii :)

czwartek, 11 sierpnia 2016

Szybka relacja z budowy #1

Dziś niestety spotkało mnie pierwsze przykre zderzenie planów z rzeczywistością. Okazało się, że to, co wymyśliłam sobie w głowie i rozrysowałam na kartce - na żywo nie prezentuje się zbyt dobrze. Mowa tu konkretnie o kuchni, z którą postanowiłam odrobinę namieszać. Postawiliśmy (no dobra, panowie postawili, ja tylko sprzątałam po wcześniejszej demolce) ścianę pomiędzy kuchnią a częścią salonowo-jadalnianą. Z tej decyzji nadal jestem zadowolona. O co więc chodzi? Najłatwiej będzie to pokazać na zdjęciach i rysunkach - poniżej macie na szybko narysowany plan z zaznaczonymi na czerwono ściankami - dłuższa, oddzielająca kuchnię od części salonowo-jadalnianej oraz krótsza - o której mowa.



Co jest nie tak z krótszą ścianką? Na rysunku wygląda ok. Z prawej strony jest komin, który naturalnie tworzy ściankę - chciałam ją nieco wydłużyć - do 60cm i taką samą stworzyć z drugiej strony, aby w powstałej wnęce "schowała się" lodówka i wysoki słupek. Natomiast już przy trzecim pustaku stwierdziłam, że ten pomysł jest do niczego. Pomiędzy ściankami zostaje tylko 1,1 m przejścia. Wysokie do sufitu ściany po obu stronach wyglądałyby po prostu źle. Mogłabym wymurować w tym miejscu pełną ścianę i wstawić drzwi, ale nie chciałam też zamykać całkiem tej przestrzeni.

Tak to wygląda na chwilę obecną - przepraszam za jakość zdjęć, ale robiłam je telefonem i pod presją krzyczących na mnie Chłopów. Dodatkowo pierwsze skrzypce gra taczka, bo jakoś nie przyszło mi na myśl, żeby gdzieś ją przestawić. Wydaje mi się jednak, że wystarczająco dobrze widać na nich, o co mi w ogóle chodzi.
Ścianka na zdjęciu ma 75 cm zamiast planowanych 60 cm - mieliśmy ją później docinać, więc weźcie poprawkę na to, że w rzeczywistości będzie nieco węższa.



Pozostaje mi teraz zastanowić się, co z tym zrobić. Pierwszą myślą było oczywiście wyburzenie ścianki. Później przyszło mi do głowy, aby zostawić ją tej wysokości i zrobić w tym miejscu blat, który służyłby nam do szybkich posiłków. Blat z tej strony opierałby się o ściankę ("leżałby" na niej), a dalej przechodził płynnie w blat nad szafkami. Moglibyśmy też wybudować ją do końca i wtedy zobaczyć, czy rzeczywiście wyglądałoby to tak źle. No i ostatnią opcją, która podoba mi się najmniej, to zrobić tu pełną ścianę i wstawić drzwi.

A Wy, jak myślicie? 


Edit:
Teraz się zorientowałam, że nie dopisałam w sumie dość ważnej rzeczy. Tam na styku dwóch ścianek, zaznaczonych na czerwono, jest czarny prostokąt. I jest tam nie bez powodu - oznacza słup, który w tym miejscu stoi. A od tego słupa, biegnie belka po suficie, która naturalnie wyznacza granicę kuchni - widać to na zdjęciach. Tak więc, czy ta dłuższa (czerwona) ścianka tam jest czy nie - kuchnia i tak kończyłaby się mniej więcej w tym miejscu, bo stanąłby tu barek. Na początku chcieliśmy przesunąć granicę kuchni w lewo, tak aby ją trochę powiększyć, ale wtedy słup i belka wyglądałyby głupio. A wyburzyć tego nie można. 

niedziela, 7 sierpnia 2016

Po prostu sofa

Dziś bez zbędnego gadania, bez niepotrzebnych dywagacji, bez przemyśleń, planów, opisu chciejstw i marzeń. Mam Wam do pokazania sporo sof i kilka narożników. Większość jest do siebie podobna - wiem, ale właśnie takie mi się podobają, więc takich mam w zakładkach najwięcej. Takie - czyli dość proste w formie, na drewnianych nóżkach bądź na drewnianych nóżkach i drewnianej ramie.

Kilka z całkiem prostym oparciem, kilka z mocno pikowanym. Trochę kanciastych, część bardziej obłych. A żeby łatwiej było się poruszać po zestawieniu - pogrupowałam je w przedziałach cenowych. Ach, no i nie sugerujcie się za bardzo kolorem - w przypadku niektórych dostępne jest tylko zdjęcie mebla w jednym kolorze (zazwyczaj szarym), w pozostałych przypadkach wybrałam ten, który najbardziej mi się podobał. Ale prawie we wszystkich jest sporo wersji kolorystycznym do wyboru - niestety jedynie ze zdjęciami próbek tkanin, a nie całego mebla wykonanego w danym odcieniu.

Zaczynamy!

Na pierwszy ogień pójdą narożniki.

1. Przedział cenowy 2000-4000zł



2. Przedział cenowy 4000-6000zł



3. Przedział cenowy 6000zł +


Kolejne są sofy z drewnianymi nóżkami i ramą.

1. Przedział cenowy do 2000zł


2. Przedział cenowy 2000-4000zł

3. Przedział cenowy 4000-6000zł


I (prawie) na koniec najliczniejsza grupa - czyli sofy tylko na drewnianych nóżkach.

1. Przedział cenowy do 2000zł


2. Przedział cenowy 2000-4000zł



3. Przedział cenowy 4000-6000zł 


4. Przedział cenowy od 6000zł wzwyż


I na koniec coś innego - kilka sof bez nóżek oraz kilka na nóżkach metalowych. 


Nie mogło tu oczywiście zabraknąć sof od Sofacompany. Poniżej kilka moich ulubionych modeli. 


Uff, dobrnęliśmy do końca. Mnie najbardziej marzy się właśnie któraś z ostatnich, czyli sofa od Sofa Company. A która jest Waszym faworytem? 

niedziela, 31 lipca 2016

Plan na kuchnię

Zaczęłam dzisiaj pisać zupełnie o czymś innym. Miało być o meblach, które wybrałam do naszego domu. Oczywiście jeszcze ich nie kupiłam i oczywiście mogę tę decyzję zmienić jeszcze wielokrotnie, bo zakupy tego typu będziemy robić dopiero za rok (!). Ale na chwilę obecną mam już sporo rzeczy, które bardzo mi się podobają i które kupiłabym, gdybym wybór musiała podjąć teraz. Chciałam Wam więc je pokazać. Aż tu w połowie posta zorientowałam się, że mam już tego dużo, a dopiero opowiadam o kuchni! I to nie o tych pewnych wyborach, o nie. O wszystkich planach, wizjach, marzeniach i wszystkim tym, o czym pisać nie miałam. No cóż, z własnym mózgiem kłócić się ciężko, więc niech już mu będzie. Dzisiaj plan na kuchnię. Trochę gadam, trochę pokazuję, mam nadzieję, że mniej więcej się to wszystko trzyma kupy.

Pod każdym zdjęciem macie link do sklepu, w którym można kupić daną rzecz.

KUCHNIA

Na chwilę obecną kuchnia jest już zaplanowana w całości. Oczywiście nie wszystko jeszcze wybrałam, ale ogólny zarys jak poszczególne rzeczy mają wyglądać już mam.

Jeśli chodzi o kolorystykę, to będzie dość stonowana. Białe płytki, białe ściany, szafki w bardzo ciemnym odcieniu zieleni (szmaragd, butelkowa) z drewnianym blatem i drewnianymi półkami ściennymi. Sprzęty - lodówka, piekarnik i płyta indukcyjna będą czarne. Do tego biały ceramiczny zlew, ewentualnie czarny - granitowy. Z białą lub czarną baterią. No i stołki oraz lampa w odcieniu delikatnej, pastelowej zieleni.

I tak - na ścianach będą białe płytki typu metro albo jeszcze prostsze - płaskie, bez ściętych brzegów jak te poniżej:


Lub wspomniane wcześniej, klasyczne typu metro:

Na podłodze też będą płytki, ale jeszcze nie znalazłam ideału. Chciałabym coś wzorzystego - albo biało - czarne albo z odrobiną ciemnej butelkowej lub szmaragdowej zieleni. Myślałam również o biało - czarnej szachownicy, lub białych, czarnych i zielonych rombach - nieregularnie rozmieszczonych. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Gdybym musiała wybrać już dziś na podstawie tego, co do tej pory znalazłam, to najbardziej odpowiadające mojej wizji i najkorzystniejsze cenowo, są te:



Żadne z nich nie spełniają jednak moich oczekiwań w 100% - mam więc nadzieję, że natknę się gdzieś jeszcze na ideał.

Szafki kuchenne będą robione na zamówienie, więc niestety nie mogę Wam teraz pokazać przykładowego produktu. Ale co nieco o nich pisałam tutaj, co daje pewne wyobrażenie o tym, jak będą wyglądać. W telegraficznym skrócie - idealnie proste, gładkie fronty bez uchwytów w kolorze bardzo ziemnej zieleni.

Szafki wiszące - będą to albo FALSTERBO z Ikei albo zdecyduję się na proste dechy na wspornikach - z Ikei bądź stworzone samodzielnie albo wybiorę Stringa. 




Wyboru sprzętów jeszcze nie przedyskutowałam z Chłopem (a to jeden z niewielu tematów dotyczących domu, który zamierzam z nim przedyskutować), no i nie zagłębiałam się w parametry, oszczędności, funkcje. Nie wiem czy to się samo czyści, mrozi bez namrażania ogromu lodu i czy zużywa ekologicznie mało wody. Nie, na razie to wybory jedynie estetyczne, bez zwracania uwagi na funkcjonalność. Na to przyjdzie jeszcze czas. 

Lodówka marzy mi się od Smega. Jednak ze względu na cenę musiałam poszukać czegoś innego. Przy wyborze zarówno lodówki, jak i pozostałych sprzętów, warunkiem był bardzo prosty design, bez miliona prztyczków, możliwie minimalistyczny i schludny. 





Piekarnik musiał spełniać podobne warunki. 





Płyty indukcyjne są wszystkie do siebie dość podobne. Wybrałam kilka na potrzeby tego zestawienia, ale pewnie kupię po prostu tę, która będzie się najbardziej opłacała.




Zlew chciałabym duży i biały. Na razie jedyny ze znalezionych, który spełnia moje wymagania i nie zrujnuje mnie finansowo, to DOMSJÖ z Ikea. Choć przyznam szczerze, że za zlewami się jeszcze specjalnie nie rozglądałam.


A bateria? Chciałabym prostą w formie i czarną. Tylko czy czarna będzie dobrze wyglądać z białym zlewozmywakiem? To jest jeszcze kwestia do przemyślenia, ale tu również, z tych samych względów (wygląd do ceny) wygrywa Ikea i bateria MALMSJÖN



Czas na odrobinę koloru. Szafki w naszej kuchni będą wzdłuż trzech ścian. Tuż przy wejściu, z prawej strony, planuję zrobić sam blat, który będzie nam służył do szybkich posiłków. A skoro tak, muszą być i stołki. Tutaj biorę tylko jedne pod uwagę:




Lampa ma być prosta, metalowa i również w delikatnej pastelowej zieleni. Na przykład taka:



Oprócz górnej lampy planuję jeszcze reflektorki/kinkiety na ścianach. Tutaj jeszcze nie wybrałam konkretnego produktu, ale będzie to mniej więcej coś takiego:











I to byłoby na razie tyle. Oczywiście pojawią się tam jeszcze filiżaneczki, ściereczki, kosze, pudełka, skrzyneczki i inne dodatki, ale te będę dobierać dopiero, gdy kuchnia będzie już gotowa.