czwartek, 4 maja 2017

Na majówkę!

   Majówka już niby minęła, ale maj ciągle trwa i ma się dobrze. Zresztą majówka majówką, a meble i dodatki do ogrodu będą równie cieszyć i w czerwcu, i w sierpniu. A biorąc pod uwagę ostatnie kaprysy pogody, to jest duża szansa, że w tym roku grilla pod chmurką zrobimy sobie i w grudniu, a co! Ja co prawda zrobię sobie co najwyżej mocnego drinka i wypiję go siedząc dupą na zimnej wylewce (które już w końcu mamy!) i patrząc na nasze (wciąż!) nieotynkowane ściany. Ewentualnie siedząc na hałdach ziemi, piasku oraz cementu i patrząc na nasze (równie nieotynkowane, co nieocieplone) ściany zewnętrzne. 
   Czy tylko ja od etapu radości i energii tryskającej na myśl o każdym elemencie wykańczania i urządzania domu płynnie przeszłam do żądzy mordu na fachowcach wszelakich oraz przesycie tymi wszystkimi płytkami, szafkami, frontami, kranami, klamkami, roletami, farbami, lampami...? Tego jest zwyczajnie za dużo! Ale i tak najgorzej z fachowcami. Jak się jednemu ręka nie złamie, to drugiego ekipa zrobi w konia, wyć mi się chce i śmiać równocześnie. Każdy kolejny telefon to loteria, cholera wie czy już do mnie jedzie, czy może mu żona czwarte dziecko rodzi w ciągu miesiąca i przeprasza bardzo, ale trochę ma przez to obsuwę. Jak ja im zazdroszczę tego niefrasobliwego podejścia do życia, tego luzu, tego swobodnego traktowania terminów, obietnic i deklaracji! Tak jak oni potrafią mieć w dupie klienta, to nawet panie w urzędach nie potrafią, to jest wyższa szkoła jazdy, to jest etap kompletnego zen! Bez wina bym już dawno popadła w obłęd (a tak czeka mnie tylko alkoholizm). 

   (Powinnam była chyba ten post zatytułować "Majówkowy wkurw" - byłby o wiele bardziej adekwatny...)

   Żeby jednak zakończyć czymś przyjemniejszym, mam dla Was dzisiaj cztery zestawienia z fajnymi rzeczami. Możecie je sobie wstawiać na balkony i tarasy, do ogrodów i altan, na werandy i przedsionki. Do domu też co nieco się nada. Bierzcie, urządzajcie, grillujcie i chillujcie i wypijcie w mojej intencji lampkę wina (czy co tam lubicie, może być i czysta wódka) na tych ławkach, huśtawkach, w ogrodach, altanach i na werandach. Bo ja przez najbliższe dziesięć lat pewnie szybciej wykończę siebie, niż dom, nie mówiąc już o ogrodzie. 












od lewej: poduszka / poduszka / poduszka

4 komentarze :

  1. Hej :) niedawno zaczęłam czytać Twojego bloga. Jestem właśnie na etapie szukania domu. Dzięki Twoim postom na wiele pytań mam już odpowiedź :) dzięki! Co d ekipy remontowej to wiem o czym mówisz to okropna zaraza! Mam nadzieje, że jak najszybciej nie będą Ci potrzebni :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo taki hamak to by mi się przydał w ogrodzie 1 :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zazdroszczę sytuacji i nerwów, ale zawsze powoli do przodu :)

    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam wrażenie, że przy urządzaniu domu człowiek na końcu ma już dosyć tych wszystkich wyborów. Najbardziej mnie ujęło to, że nawet fajne rzeczy do ogrodu potrafią cieszyć dopiero wtedy, kiedy nie trzeba już gonić fachowców. Tu czytałam: https://darek-hydraulik.pl/firma/

    OdpowiedzUsuń